Podsumowanie - Techniki Komunikacji
dr Teresa “ŻŻP” Święćkowska
Zajęcia z doktor Święćkowską wcale się jeszcze nie skończyły, w przyszłym semestrze już czeka na nas Komunikacja Medialna. I może nie być taka zła, nie licząc godzin, w jakich ma się odbywać (późnonocnych…). Śmiem tak twierdzić, gdyż najciekawsze zajęcia z Technik Komunikacji dotyczyły właśnie mediów, a dokładniej - okładek Wprost i różnych reklam, o których dyskutowaliśmy i próbowaliśmy odnaleźć zaszyfrowany przekaz ![]()
Powinnam jednak zacząć od początku, to znaczy od Lemmermanna, Griffina i Fiske’a. O ile ci dwaj pozostali dla wielu nieuchwytni, o tyle Lemmermann szybko się znalazł, tyle że… w bibliotece dziennikarstwa. Ambitni studenci pierwszego roku szturmem ruszyli do sąsiedniej biblioteki, co na tyle zirytowało pracujący tam personel, że zagroził nam nie przyjęciem więcej ani jednego studenta IINiSB więcej. Sprawę próbowano rozwiżać poprzez kserówki, ale niewiele z tego wyszło, gdyż, np. ja nigdy swoich kserówek nie otrzymałam, choć się upominałam. Ostatecznie - na moje szczęście - akurat ta książka nie była mi potrzebna. Później okazało si, że Lemmermann w naszej bibliotece był, tylko… nie skatalogowany _-_ Mam nadzieję, że teraz już nie ma problemu z jego odnalezieniem.
Potrzebowałam natomiast Fiske’a, gdyż miałam o nim napisać referat i pracę zaliczeniową. Po sprawdzeniu w BUWie okazało się, że wszystkie egzemplarze są wypożyczone na najbliższe 2 miesiące, co trochę mnie zmartwiło. Na szczęście mam możliwość korzystania z biblioteki PW - i właśnie tam Fiske’a dopadłam. Moją pracę zaliczeniową wrzuciłam do recenzji, w sumie skończyłam z 5 w indeksie, więc nie mogła być najgorsza ![]()
Typowe zajęcia polegały na wygłoszeniu przez 2-3 osoby referatu, a następnie dyskusji, niezbyt zwykle ożywionej. Nasza niechęć do rozmowy na tematy właściwe została “nagrodzona” dodatkową pracą - krótkim oświadczeniem nt. dlaczego nie chcemy płatnych studiów. Muszę powiedzieć, że odwaliłyśmy z Pauliną kawał dobrej roboty, umieszczając w naszym oświadczeniu dane statystyczne i nawet fragment z Konstytucji ![]()
Mieliśmy też okazję dowiedzieć się, że istnieje żeńska forma naukowca - naukowczyni. To się nazywa równouprawnienie
Choć Artur zapewne nazwałby to ŻŻP, czyli żenującym żartem prowadzącego. Nie będę się spierać, czy żarty rzeczywiście były żenujące, czy nie, ale śmiech pani doktor ma uroczy. ^^
No i to chyba tyle. Do zobaczenia na Komunikacji Medialnej ![]()
You can leave a response, or trackback from your own site.