Podsumowanie - Technologia Informacyjna

mgr Michał “Zupa” Krupa
Czyli po prostu typowa szkolna informatyka :) Na dzień dobry otrzymaliśmy informację, że jak umiemy się obsłużyć Wordem, Excelem czy PowerPointem, to możemy na zajęcia bez żadnych konsekwencji nie przychodzić*. Po części związane to było z niewielką salą komputerową (już chyba pierdylion razy wałkowany był temat pt. “sale za małe, studentów za dużo”), a po części chyba panu Krupie nie chciało się uczyć 90 osób włączania komputera :P
Furorę zrobiła karteczka z rozpiską tematów zajęć, na której widniały następujące informacje:
Zajęcia nr 2
Temat: Komputer i środowisko Windows XP
  • zapoznanie studentów z budową komputera
  • Włączanie komputera (!)
  • Opis środowiska Windows XP
  • Struktura “okna”
  • Katalogi i pliki
  • Kopiowanie i przenoszenie obiektów
  • Usuwanie obiektów
  • Wyłączanie komputera (!)

Na szczęście inne tematy okazały się bardziej ambitne ;) Na tyle ambitne, że potem na egzaminie nie wszyscy potrafili zrobić spis treści albo poradzić sobie z Excelem…

Pan Krupa, dzięki swojemu urokowi osobistemu i dowcipowi szybko zdobył sobie olbrzymią grupę fanek, a także jednego antyfana, który poczuł się zagrożony na swej pozycji najprzystojniejszego chłopaka na roku**. Niestety, nie zawsze potrafił zabłysnąć, np. gdy próbował udowodnić, że hiperłącza nie można zlikwidować poprzez usunięcie podkreślenia i zmiany jego koloru na czarny, po czym… hiperłącze naprawdę mu zniknęło i nie mógł go przywrócić ;) Skwitował to radosnym “Nie widzieliście tego”.

Część osób poczuła się rozczarowana nie sprawdzaniem “porywających prezentacji” w PowerPointcie”. Myśmy się tak męczyli, wymyślaliśmy zabawne teksty, wstawialiśmy kultowe czerwone strzałki i gwiazdki, ustawialiśmy najoryginalniejsze efekty dla najróżniejszych obrazków… a pan Krupa tylko Enter, Enter, Enter i w ogóle nie podziwiał :( Choć może dzięki temu była to najłatwiejsza część egzaminu.

Były to więc zajęcia łatwe, miłe i przyjemne, upływające w atmosferze wpisywania głupich tekstów do Worda (a następnie robienia z nimi cudów) czy jeżdżących samochodzików :) Teraz chyba jednak warto zapisać na jakiś bardziej ambitny informatyczny fakultet ;)

* A wiecie, że na Polibudzie na niczym nie sprawdzają listy? W ogóle można nie przychodzić _-_ Przynajmniej na MINI tak jest.
** Patrz: Słowniczek.
Published in: podsumowanie posemestralne (I) | on styczeń 24th, 2008 |

You can leave a response, or trackback from your own site.

One Comment Leave a comment.

  1. On kwiecień 25, 2009 at 12:26 po południu glin Said:

    pozazdrościć…my na I roku i tylko w I sem. mamy technologię (już się skończyła, ale niektórzy borykają się jeszcze z zaliczeniami, bynajmniej nie jak włączać komp. tylko z programowania w języku C++)…
    poczytam Twojego bloga, bo chętnie się zapoznam z programem informacji naukowej i bibliotekoznawstwa…może ten blog zmieni stereotyp ludzi, że taki kierunek nie jest potrzebny (bo w bibliotece każdy może pracować), kiedyś sama tak myślałam co to za kierunek i po co, ale na pewno na coś się przydaje i rozwija, choć sama studiuję historię to nie mam nic przeciwko inf. naukowej.
    pozdr;)

Leave a Comment