Ursula K. Le Guin - Urodziny Świata
Ponieważ nie samymi studiami człowiek żyje, to dziś zaprezentuję coś do poczytania w wolnej chwili. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że wybrałam książkę nie dla każdego, bo nie każdy lubi klimaty fantasy czy s-f, a w takich właśnie pisze Le Guin. Problem z tą autorką jest też taki, że - choć bardzo uznana na świecie i w Polsce - to pisze w sposób specyficzny, który jedni od razu pokochają, a inni… no cóż, nie zapeszajmy. Dziś na warsztat weźmiemy zbiór opowiadań “Urodziny Świata”.
Pierwszą książką Le Guin, jaką czytałam, był oczywiście “Czarnoksiężnik z Archipelagu”. Niestety, jako że wydanie było stare, odziedziczone po rodzicach, to wewnątrz trafiło się parę paskudnych koszulek (czyli niezadrukowanych stron - kto był na wykładzie z Zagadnień Wydawniczych, ten wie
). Popsuło mi to znacznie zabawę z czytania książki, a ta pochłonęła mnie strasznie, mimo niezamierzonych “dziur”. Od tamtej pory zaczęło się moje wielkie zbieranie książek tej autorki (a było to w czasach, gdy starych wydań już w księgarniach nie było, a nowe jeszcze się nie pojawiły). Po przeczytaniu trylogii o Ziemiomorzu (części czwartej jeszcze nie dorwałam) zabrałam się za “Urodziny Świata” i… bardzo się zdziwiłam, bo choć napis na okładce mówi wyraźnie, że to science-fiction, to czegoś takiego się nie spodziewałam.
Być może moja znajomość literatury s-f nie jest zbyt duża (ogranicza się głównie do Dicka), ale dla mnie osobiście są to przede wszystkim opowiadania o uczuciach, a w następnej kolejności - swoisty przewodnik geograficzny po nikomu nieznanych światach. Le Guin zabiera nas do Ekumeny, wszechświata, “na który się natknęła”. Świat ten jest na tyle wielki i bogaty, że czytelnik nie może się nudzić wśród kolejnych, jakże różniących się od siebie społeczeństw. Bo u Le Guin nie tyle ważna jest fabuła, co dokładne pokazanie społeczeństwa opartego na zupełnie innych niż nasze zasady.
Każde opowiadanie to dokładny opis obyczajów danego ludu, sposobów jego funkcjonowania. Autorka potrafi podać te informacje - prawie że dokumentalne, gdyby nie chodziło o światy wymyślone - w niezwykle przystępnej i ciekawej formie. Tak jest w np. “Kwestii Seggri”, które to opowiadanie stanowi zbiór raportów, wspomnień, autobiografii i opowiadań pisanych przez mieszkańców tej planety, jak i jej obserwatorów. Daje to doskonały przekrój przez historię i zmieniające się obyczaje planety, jednocześnie pozwalając nam zapoznać się z życiem poszczególnych postaci. Opowiadania, skonstruowane w różny sposób, łączy jednak pierwszoosobowa narracja, tak więc to, co jest nam przekazywane o danym świecie, przepuszczone jest przez filtr wymyślonych osób, które jednak starają się objaśnić nam swoją kulturę, jednakże zawsze pewne rzeczy pozostaną dla czytelnika tajemnicą. To wszystko nadaje opowiadaniom wrażenie niesamowicie prawdziwych.
Skupiłam się na “geograficzno-kulturowej” stronie opowiadań, a pora napisać co nieco o wspomnianych uczuciach. Le Guin, tworząc kosmiczne społeczności, skupiała się przede wszystkim na kwestiach małżeństwa, płci, miłości, rodziny, seksu. Nie bała się pisać wprost o związkach homoseksualnych, jak w “Górskich Ścieżkach”, ale też modyfikowała instytucję małżeństwa, przedstawiając skomplikowany układ czterech par (”Niechciana miłość”) czy zupełnie zamieniała role płci, przedstawiają kobiety jako te silniejsze, pracujące, a mężczyzn ograniczając do roli zabawki, ew. dawców nasienia (”Kwestia Seggri”, “Samotność”). O seksie pisze wprost, ale nigdy wulgarnie. W “Dorastaniu w Karhidzie” pokusiła się nawet o stworzenie ludzi, którzy co jakiś czas przyjmują płeć żeńską, a innym razem męską.
Ważną cechą opowiadań Le Guin jest ich kobiecość. Mam wrażenie, że o ile o kobietach autorka zawsze pisze mądrze, o tyle jej mężczyźni są zupełnie nijacy, “rozmamłani” lub po prostu mało inteligentni. Jedynym mężczyzną, który mi się w tym zbiorze podoba, jest główny bohater “Dawnej Muzyki i niewolnicy”. W ogóle jest to opowiadanie bardzo odcinające się od pozostałych, gdyż pokazujące wycinek z wojny, skupiające się na polityce i kwestii niewolnictwa. Ten stosunek do płci może wynikać stąd, że Le Guin bardzo nie podobała się dominacja mężczyzn na polu fantastyki. Sama miała do siebie pretensje, że w świecie Ziemiomorza tylko mężczyźni mogą być czarnoksiężnikami, a kobiety co najwyżej leczyć kurzajki. Być może w opowiadaniach wyrównuje trochę tę nierównowagę, oddając głos kobietom.
Może powinnam trochę bardziej skupić się na poszczególnych tytułach, ale to robi już sama autorka w krótkim wstępie, gdzie przedstawia każde opowiadanie. Ja w opowiadaniach ze zbioru “Urodziny Świata” zakochałam się od razu, nie tyle właśnie w nich pojedynczo, co patrząc na nie jako całość. Nieznany świat, przybliżany czytelnikowi za pomocą urywków zapisków czy zwierzeń jego mieszkańców, wymieszany z osobistymi odczuciami na temat dorastania, miłości, seksualności czy szukania swego miejsca w społeczeństwie potrafią zauroczyć. Czy każdego? Trudno mi powiedzieć, ja ze swojej strony polecam, jak wszystko, co napisała Ursula Le Guin.
You can leave a response, or trackback from your own site.
Prosze przeczytac sobie “Kwiecień w Paryżu” ze stareńkiego tomu “Wszystkie strony świata”. Spodoba sie Pani
zając
Jak miło wiedzieć, że Pan również ceni Le Guin
Dziękuję, postaram się poszukać
Ag
Acha i jeżeli Pani nie zna to lektura obowiązkowa to powieść “Lewa ręka ciemności”: tam dopiero Le Guin wznosi sie na szczyty rozważań nt. “małżeństwa, płci, miłości, rodziny, seksu”. Płci w szczególności…
zając
Niestety nie czytałam, bo kiedy próbowałam kupić tę książkę, okazało się, że nigdzie już nie można jej dostać. Zawsze zostają jeszcze antykwariaty, Internet i tak dalej, ale jakoś o tym zapomniałam, zwłaszcza, że wciąż mam masę innych zaległych lektur. Ale zawsze, gdy coś Le Guin wypatrzę, to kupuję (a że nie mam czasu czytać to już inna, smutna sprawa, stopniowo jednak nadrabiam zaległości
) Ag
[...] dany fragment ma być śmieszny, ironiczny, czy generalnie jaki posiada klimat A dalej już tylko Ursula K. le Guin, zachwycająca mnie zawsze i wszędzie tym, jak pisząc fantastykę, tak naprawdę pisze o [...]
[...] dany fragment ma być śmieszny, ironiczny, czy generalnie jaki posiada klimat. A dalej już tylko Ursula K. le Guin, zachwycająca mnie zawsze i wszędzie tym, jak pisząc fantastykę, tak naprawdę pisze o [...]