Podsumowanie posemestralne - Zagadnienia Wydawnicze i Księgarskie (ćwiczenia)

dr Michał Zając

Na zajęciach z dr Zającem poznawaliśmy polski rynek książki. Naszym pierwszym zadaniem było przyjrzenie się najważniejszym czasopismom branżowym, później czytaliśmy “Public relations na rynku książki” Kuby Frołowa (studenci INiB polecają!), dowiedzieliśmy się, dlaczego książka jest produktem wyjątkowym, dyskutowaliśmy o taniej książce w supermarketach i podatku VAT, największych wydawcach i dystrybutorach i o wszystkim innym, co dotyczy sprzedawania książek.

Osobiście bardzo te zajęcia lubiłam, choć niektórzy woleli PNOK ;) Zwykle pracowaliśmy na jakimś tekście, który trzeba było przeczytać, także w języku angielskim. Z tym z resztą był problem, bo tekst był dosyć trudny (choć w sumie jak się go już zrozumiało, to był łatwy, tylko trudnych słów używał), więc niektórzy się przy nim poddali. Głównie jednak opieraliśmy się na artykułach z polskich czasopism branżowych. A no właśnie, z tym każdy student IINiSB musi się zapoznać:

Notes Wydawniczy
Nowe Książki
Magazyn Literacki Książki
Wydawca
Biblioteka Analiz
Wiadomości Księgarskie

A poza tym:
Ruch wydawniczy w liczbach
Roczniki statystyczne GUS-u
Raporty Łukasza Gołębiewskiego
wirtualnywydawca.pl
www.książka.net.pl

Później toczyliśmy dyskusje, tak jak te wyżej przeze mnie wspomniane, jednakże muszę przyznać, że czasami z drem Zającem ciężko się dyskutuje, ze względu na donośmy głos i zwyczaj wtrącania się w cudzą wypowiedź. W każdym razie teoretycznie wypowiedzieć mógł się każdy, kto chciał, a nawet ten, kto nie chciał, gdyż dr Zając - mając już dość wypowiedzi moich i Gosi - zaczął wyciągać ochotników. A mi kazał już siedzieć cicho :( A ja tak lubię jakieś głupoty pogadać, choć czasami tematy były trudne, jak chociażby dosyć długi tekst o dystrybutorach, marży, cenie detalicznej, fakturach zamkniętych - straszne rzeczy chwilami ;)

Dr Zając okazał się człowiekiem o bardzo zgryźliwym poczuciu humoru, że tak to nazwę ;) Dowcipy o technologii gumiaków tudzież inne złośliwe komentarze przyprawiały nas o łzy śmiechu (choć myślę, że osobom, do których były kierowane, do śmiechu nie było ;) ). Dr Zając raczył nas też anegdotkami z rynku wydawniczego, np. o kultowej książeczce dla dzieci opowiadającej o krecie, któremu ktoś zrobił kupę na głowę. No i teraz nasz kret podróżuje i szuka sprawcy, prosząc różne zwierzęta, by pokazały mu, jak robią kupę. Jakkolwiek głupio by to brzmiało, jest prawdziwe ;) Nie będę się wypowiadać na temat książki, której nie czytałam, ale opis na stronie wydawcy mnie rozbroił: To bardzo dowcipna i pouczająca historia, dzięki której dzieci mają okazję poznać bogaty świat przyrody od trochę innej strony.

okładka Kret pyta konia

Poza tym dzięki drowi Zającowi wybraliśmy się na Targi Książki (tzn. część z nas może i tak by się wybrała, ale to zawsze był taki dodatkowy impuls ;) ). A skoro już przy targach jesteśmy, to zamieszczam obiecane zdjęcie, ze specjalną dedykacją dla dra Zająca :)

Praca Justyny Trzaski do wierszy Tuwima:

Praca Justyny Trzaski do wierszy Tuwima

No i to dr Zając zachęcił nas do wzięcia udziału w Tygodniu Holenderskim. Tak więc jego zasługi dla naszego rozwoju intelektualno-kulturowego są niepodważalne :)

ZALICZENIE:

I tu mieliśmy do napisania pracę. Tym razem miał to być “Raport z rynku” - mieliśmy wybrać sobie jakiś segment rynku, np. książki akwarystyczne, o Hitlerze (z pozdrowieniami dla Sebka ;) ), o muzykach, maszynach rolniczych, literaturę kobiecą, dziecięcą (ale to tylko dla samobójców, gdyż literatura dla dzieci to konik dra Zająca… to jak rozmawiać z dr Nowakiem o bibliografii), komiksy, książki kulinarne i tak dalej co tylko można wymyślić. Potem mieliśmy udać się do pięciu punktów sprzedaży, pogrzebać w sklepach internetowych, a nawet w taniej książce w supermarketach i zobaczyć, jakie są wydawnictwa, tytuły, ceny, dostępność, szata graficzna. Watro też było poszukać recenzji czy artykułów w branżowych czasopismach. Słowem - napisać o danym segmencie rynku wszystko, co się da, i by przybliżyć, jak się prezentuje :) Generalnie było to całkiem fajne zadanie, co prawda czaso- i pracochłonne, ale ja się całkiem dobrze przy pisaniu tego bawiłam :) No i wzięłam sobie zupełnie nieznany mi segment, więc dowiadywałam się wszystkiego od zera.

Na dzień dobry zostaliśmy ostrzeżeni, że im bliżej terminu oddania, tym więcej niebezpieczeństw czyha na naszą pracę. Pliki się nagle kasują, komputery się psują, drukarki zacinają (albo tusz się kończy - mi osobiście zabrakło papieru :D ), psy robią się nagle głodne a koty wyjątkowo chętne do drapania. Wyposażeni w tę wiedzę pilnowaliśmy uważnie naszego sprzętu elektronicznego tudzież zwierząt. Tymczasem zagrożenie przyszło z całkiem niespodziewanej strony - zaginął klucz do biblioteki instytutowej! Co to ma wspólnego z naszą pracą? Otóż wszystkie je mieliśmy zebrać do wspólnego pudła i zamieść dr Zającowi w środę wieczorem. Pudło, gdzie można było zostawiać prace, stało właśnie w bibliotece. Dr Zając stwierdził, że pobiliśmy wszystkie dotychczasowe roczniki i już widzę, jak to opowiada przyszłemu pierwszemu rokowi ;) W każdym razie okazało się, że w bibliotece utknęły tylko dwie prace - moje i Pauliny plus czyjaś karta egzaminacyjna. No i straciliśmy pudło. Już miałyśmy lecieć i drukować nasze wypociny drugi raz, kiedy zjawili się wybawcy - ślusarze. I na dzień dobry spytali, czy jest klucz :D Gdy okazało się, że nie - poszli po narzędzia _-_ A biedne studenty się stresowały… Ostatecznie nasze prace udało się uwolnić, choć nie był to koniec niemiłych zdarzeń. Pudło okazało się być za słabe, nie wytrzymało ciężaru prac i rozwaliło się, wysypując zawartość na podłogę. Dr Zając nie był zachwycony…

Jak prezentowały się oceny? Ano różnie. Z tego, co pamiętam, dwój było z kilkanaście, choć część to pewnie martwe dusze. Sporo było trójek, trzy i pół, ale też dużo piątek. Zresztą, niektóre trójki to mnie nie dziwią, bo prace wyglądały, jakby ich nikt przed oddaniem nie przeczytał :( A dr Zając wyłapytał różne błędy bezlitośnie. Mi samej jest trochę smutno, bo o ile inne prace miały jakieś komentarze, to na mojej nawet oceny nie było napisanej :( Ba, nawet jednego błędnego przecinka mi dr Zając nie podkreślił… A co najlepsze, nie zauważył, że zarówno w spisie treści, jak i w nagłówku, zamiast napisu “bibliografia” widnieje… “biografia” _-_ Szkoda, że żadnego komentarza nie dostałam :( No cóż, przynajmniej mam czystą, niepopisaną pracę, tylko okładkę zmienić i mogę komuś odsprzedać :P

A, i nie zapominajcie - Olesiejukowie są taaaacy fajni, choć nikt ich nie lubi ;P

Published in: podsumowanie posemestralne (II) | on lipiec 1st, 2008 |

You can leave a response, or trackback from your own site.

Komentarze: 7 Leave a comment.

  1. On lipiec 1, 2008 at 11:23 po południu Kuba Said:

    jacy Olesiejukowie? Łolesiejuki :D

  2. On lipiec 5, 2008 at 10:55 przed południem arek Said:

    tia nas dr straszył łamiącymi się pendrajwami,

    nieodkrytą tajemnicą jest
    1. tempo czytania dr Zająca przeczytał wszystkie nasze prace w 24 godziny
    2. prace oddaliśmy w pudle po papierze do drukarki a zwrot nastąpił w pudle po winach :D i nie wiemy czy takie wina preferuje, czy inny rocznik miał takie pudło

  3. On lipiec 5, 2008 at 9:45 po południu agamaruda Said:

    No nasze też wróciły w jakimś innym, ale to pewnie dlatego, że tamto się rozwaliło ;)

  4. On lipiec 11, 2008 at 10:38 po południu zając Said:

    1. następnym razem będę dobierał pudła bardziej pieczołowicie. Nie przyszło mi do głowy , że to podstawowe zaintersowanie autorów.
    2. prace zaś będę czytał wolniej albo dawał krótsze terminy do napisania. Wtedy będe mógł raczyć się studenckimi tekstami dłużej(btw: jakiekolwiek było tempo czytania: nie otrzymałem zażaleń co do wysokości ocen. Musialem więc dobrze przeczytać).
    3. dedykowany rysunek (paskudny, ale thnx!) oddaje dość przecyzyjnie stan zająca po przeczytaniu 2 zestawów prac semestralnych.

  5. On lipiec 14, 2008 at 5:13 po południu agamaruda Said:

    1.Po prostu ciekawe pudło to… no, ciekawe pudło ;)
    2.Ależ ja pana nie zmuszam do zmiany tempa czytania - wyobrażam sobie, że samo przeczytanie naszych średnio inteligentnych wywodów musiało już być sporym wyzwaniem _-_(a były zażalenia, widziałam jak ktoś miał w indeksie 4,5 na 5 przerobione)
    3. Zajączek jest uroczy, trzeba tylko spojrzeć z odpowiedniej strony. Pozostaje tylko życzyć wypoczynku po ciężkiej pracy! :)

  6. On październik 29, 2008 at 1:01 przed południem Kuba Frołow Said:

    Fajny blog :-) I dzięki za ciepłe słowa.

  7. On październik 31, 2008 at 1:03 po południu agamaruda Said:

    A dziękować :)

Leave a Comment