Wkurwiłam się podwójnie
Wkurwia mnie wiele rzeczy. Na przykład mój kot. Albo fakt, że łatwiej jest wystawić mandat za złe parkowanie niż zrobić coś z faktem, że nie ma gdzie zaparkować. Albo że autobus spóźnia się 40 minut. Wkurwia mnie też, że nie mogę pisać pewnych rzeczy, bo znowu będzie na mnie.
Powiem więc tylko, że zdenerwowała mnie pewna Osoba Bez Nazwisk, jak to się u nas ostatnio zwykło mówić, która sama nie wie, czego chce. I najpierw ustala jeden sposób zaliczenia, a potem go zmienia. Żeby było zabawniej, potem zmienia go jeszcze raz, informując o tym tylko jedną osobę i to jeszcze ze zdziwieniem, że ta tego nie wie. Powoli mój problem z pewnym kochanym-przez-młodych-bibliotekarzy-przedmiotem zamienia się na problem z innym przedmiotem… Bo to zupełnie nieistotne, że został jeden tydzień zajęć, a my już mamy wszystkie terminy poukładane i rozplanowane. Nie ma to jak wyskoczyć z czymś w ostatniej chwili i pozmieniać wcześniejsze ustalenia.


