Podsumowania posemestralne IV - Metodyka Pracy z Czytelnikiem Dziecięcym
dr Dorota Grabowska
Ćwiczenia
No cóż, podobno wszystkie dzieci są nasze, ale jedni je kochają, a inni… naprawdę nie znoszą. Na szczęście przedmiot sam w sobie nie okazał się taki zły. Na dzień dobry zabawiliśmy się w parę gier integracyjnych - każdy powiedział, co lubi albo w czym jest dobry (i wszyscy wiedzą, w czym Paulina jest dobra XD - przepraszam, nie mogłam się powstrzymać). Pisaliśmy też wymyślne życiorysy tudzież rysowaliśmy swoje portrety. Z jakiegoś tajemniczego powodu chłopcy wybierali w tym celu kartki koloru różowego…
Wybieraliśmy też najlepsze - naszym zdaniem - książki do koszyka, które można spokojnie dzieciom polecić. A moja się nie podobała
Ale ja się wychowałam na dziwnych książkach… Przeprowadzaliśmy też booktalking, co mnie na przykład przerosło :/ Przy piwie porozmawiać ze znajomymi o fajnej lekturze jest jednak prościej niż zaprezentować coś przed grupą… ale nikt nie powiedział, że ta praca jest prosta.
W ramach zajęć wybraliśmy się na dwie wycieczki. W związku z tym zrobiło się trochę zamieszania, bo trudno znaleźć taki termin, żeby pasował każdej z 80 osób i nie pokrywał się z zajęciami dodatkowymi… no ale jakoś poszło, choć nie bez nerwów. Tym samym pięknego, ciepłego dnia pojechaliśmy na Białołękę (czyli na sam koniec świata…) do biblioteki Nautilus. Zrobiła na nas naprawdę dobre wrażenie - pomieszczenie należące kiedyś do sklepu zaadaptowano na łódź podwodną
Szkoda tylko, że nie udało się zrobić okrągłych drzwi. No ale ściany nośnej nie ruszysz. Poza tym sufit jest dosyć nisko, ściany są niebieskie i wszystko jest w takiej oceanicznej stylistyce. Słodkie i urocze, aż by się chciało tam wpadać częściej. Przede wszystkim jednak byliśmy pod wrażeniem pomysłowości i ilości imprez, jakie biblioteka stara się urządzać. Najbardziej w pamięć zapadło nam święto wiosny, kiedy to okazało się, że zaprowadzenie grupki dzieci nad rzekę, zapalenie marzanny i jej utopienie jest ciężką, złożoną operacją…
Druga wycieczka odbyła się do Biblioteki dla Dzieci i Młodzieży na Grójeckiej. Co prawda trochę ciężko ją znaleźć i w ogóle jakaś ukryta taka, ale za to w środku ma bardzo fajny “green room” dla maluchów. No i urządza dzień sąsiada
Po zakończeniu wycieczki niewielką grupą wybraliśmy się jeszcze do nowopowstałego “Przystanku Książka” - zapisywanie się zajęło nam całe tysiąclecia, bo wieśniacy tacy jak ja (znaczy niezameldowani w Warszawie) musieli podpisać specjalne umowy. Ale za to z wszystkich bibliotek Ochoty mogę teraz korzystać
ZALICZENIE:
Na zaliczenie trzeba było napisać konspekt imprezy bibliotecznej. Miała dotyczyć dowolnego święta, więc ja wybrałam (oczywiście) Światowy Dzień Kota 17 lutego. Można było też wybrać sobie grupę docelową. Konspekt miał się składać z następujących elementów:
1. Cele
2. Metody pracy
3. Formy pracy
4. Środki
5. Przebieg
6. Bibliografia
7. Załączniki
Dodatkowe utrudnienie polegało na tym, że jeśli napisało się, że w planie jest prezentacja, to trzeba było tę prezentację zrobić - dokładnie taką, jaka miała być pokazana. Dlatego też ja na przykład wydziergałam własnoręcznie mapkę obszarów zamieszkiwania kotów
Oczywiście ważne było, by przedstawić jakiś utwór. Ja zdecydowałam się na krótki wierszyk, a po nim bajkę “Kot w butach”.
Wykład:
Wykład jak wykład - pomówiliśmy o kolejnych fazach rozwoju człowieka (i przy okazji roli książki w idealnym modelu czytelniczym), pooglądaliśmy zdjęcia i filmy z ciekawych bibliotek dziecięcych na świecie i w kraju (a ja niedawno byłam w Olsztynie i nie wiedziałam, że mogłam “Planetę” odwiedzić… szkoda
) oraz poznawaliśmy metodę projektu.
Mi jednak najbardziej do gustu przypadło 10 praw czytelnika wg Daniela Pennaca:
1. Prawo do nieczytania.
2. Prawo do opuszczania stron.
3. Prawo do nie kończenia książki.
4. Prawo do czytania byle czego.
5. Prawo do czytania byle gdzie.
6. Prawo do czytania raz tego, raz owego.
7. Prawo do ponownego przeczytania.
8. Prawo do czytania na głos.
9. Prawo do nie mówienia o lekturze.
10. Prawo do zatopienia się w lekturze.
EGZAMIN:
Egzamin odbył się w terminie zerówkowym i właściwym. Pytania (przynajmniej na zerówce, bo na tej byłam) nie były najgorsze - nie pojawiły się na przykład międzynarodowe wytyczne dla bibliotek publicznych IFLA/UNESCO, których obawialiśmy się chyba najbardziej. Pytania wyglądały mniej więcej tak:
1. Wymienić fazy rozwoju dziecka i przedstawić jedną z nich (w zależności od grupy), a także opisać w niej rolę książki w idealnym modelu kształtowania się zainteresowań czytelniczych.
2. Zdefiniować, co to jest metodyka, dana metoda (w zależności od grupy).
3. Jakie cechy powinien posiadać bibliotekarz pracujący w bibliotece dziecięcej wg wytycznych IFLA/UNESCO?
4. Do jakiej formy i metody zaliczysz głośne czytanie/opowiadanie?
5. Opisz podaną metodę aktywizującą.
No… a z ciekawostek to tyle, że dr Grabowska miała olbrzymie szczęście, gdyż (w trakcie, gdy my pisaliśmy egzamin z PI IV) przeszła instytutowym korytarzem chwilę przed tym, jak tynk z sufitu poleciał wielkim płatem… bez kolejnego remontu się nie obejdzie
You can leave a response, or trackback from your own site.
>Z jakiegoś tajemniczego powodu chłopcy wybierali w tym celu kartki koloru różowego…
lol
Różowy to wbrew pozorom bardzo ładny kolor