Archive for grudzień, 2009

Świątecznie

W zeszłą środę odbyła się Wigilia Instytutowa. Odbyła się z lekkim poślizgiem i przygodami, gdyż pomyłka organizacyjna zagnała nas na Stare Miasto, dokładnie na ulicę Freta, do kawiarenki “To lubię”. Okazała się ona dosyć mała, choć urocza, zaczęliśmy się więc martwić, jak niby wszyscy mają się tu pomieścić. Wówczas okazało się, że czeka nas podróż na Ochotę. Dlaczego od razu nie wylądowaliśmy w Ośrodku Kultury Ochoty, tego nie wiadomo, ale przynajmniej było zabawnie (i ziiiiiiimno jak nie wiem).

A było tak:

A teraz, nawiązując może do zdjęcia powyżej: Wesołych Świąt, Szczęśliwego Nowego Roku, smacznego świątecznego karpia (niekoniecznie kradzionego z cudzego talerza), kolorowej choinki, dużo śniegu (wiem, że ostatnio śnieg dał się wszystkim we znaki, ale osobiście wolałabym, żeby w święta jeszcze poleżał, a nie roztopił się 24…), bałwanków, łyżwów, nartów, prezentów (a to akurat po polsku wyszło…) i książków, książków, książków - do czytania, żeby jakaś przyjemność w życiu była i do katalogowania, bo coś trzeba w tym życiu też robić.

A na koniec mały kącik świąteczny u mnie na biurku. Z gorącymi buziakami dla Doroty :*

Published in: Wydarzenia | on grudzień 22nd, 2009 | 4 Comments »

Wykłady środowe (przedświątecznie)

Środowe wykłady z historii nauki i naukoznawstwa cotygodniowo dostarczają nam cennych informacji, niekoniecznie na temat. Za to dzięki nim doskonale wiemy, że nic tak nie uspokaja mężczyzny jak kobieca ręka, w związku z czym nie ma sensu rozdzielać akademików, tudzież pokojów w nich, na męskie i żeńskie, tylko raczej przymusowo kwaterować przedstawicieli płci przeciwnych razem. Dla spokoju. Nie jestem tylko pewna jak to się ma do założenia, że mężczyzna cieszy się życiem do ślubu, a potem to już nie bardzo (może póki facet jest sam to ma większą ochotę do rozrabiania, a jak znajduje sobie (albo ona jego znajduje) kobitę, to mu się żyć odechciewa i przez to siedzi skulony i cichy? Ew. jest to kwestia do zbadania, ale o tym za chwilę).

Dzisiejszy wykład z naukoznawstwa miał jednak trochę inny charakter, choć matek, żon i kochanek też nie zabrakło. 12 grup wykonało tzw. gratisa, chcąc zapewnić sobie fory na egzaminie. Gratis polegał na przedstawieniu pewnej cechy wspólnej dla naukowców danej dziedziny, dzięki której osoby o tej cesze lepiej rokują dla rozwoju nauki. Trochę to zakręcone, ale powiedzmy, że np. większość chemików to blondyni. Albo mają krzywe zęby. W związku z czym dobrze jest inwestować w krzywozębych chemików, bardziej niż w tych ze zgryzem prostym.

Niestety, tylko nieliczne prace mogły zostać wyróżnione, w związku z czym aż do ostatniej chwili panowała “cisza przedprezentacyjna” i nikt nie chciał zdradzić, co dokładnie i w jaki sposób robi, żeby nie dać podkraść sobie genialnego pomysłu. Co ciekawe, żadna z wymienionych cech się nie powtórzyła. Jak to w praktyce wyglądało?

Jak stwierdził dyrektor Kuźmina: “Dzisiaj państwo będą się kompromitować”, więc poszłam i na dzień dobry się skompromitowałam, restartując komputer przy okazji odłączania pendrive’a. Ale o moim komputerowym analfabetyzmie wiadomo od dawna. Z lekkim poślizgiem zaczęliśmy jednak:

Read the rest of this entry »

Published in: podsumowanie posemestralne (V) | on grudzień 17th, 2009 | 1 Comment »

Andrzej Sapkowski - “Żmija”

Czytaj też na Votum Separatum

Andrzej Sapkowski - \Moja przygoda z nową powieścią Andrzeja Sapkowskiego zaczęła się niezbyt szczęśliwie. „Żmija” ma brzydką okładkę, srajtaśmowy papier i stanowczo za mały dolny margines. Do tego robi wrażenie zaskakująco krótkiej w porównaniu z 5-tomowym Wiedźminem czy 3-częściową Trylogią Husycką. Ale nie ocenia się przecież książki po okładce.

Afganistan, zastawa „Newa”. Praporszczyk Paweł Lewart ma złe przeczucia, które szybko się sprawdzają. Zaatakowane wojska sowieckie zostają zmiecione z ziemi przez afgańskie „duchy”, przeżywają nieliczni. Lewart, po niezbyt przyjemnym przesłuchaniu, zostaje wysłany razem z uzupełnieniem na zastawę „Sołowiej”. Tutaj zaś oczaruje go złota żmija o złotych oczach. Z czarną, pionową źrenicą.

I to właściwie tyle, jeśli chodzi o fabułę, gdyż – moim skromnym zdaniem – książka takowej nie posiada. Jednakże pierwsze wrażenie zrobiła dobre, przywodząc mi na myśl wojenny film „9. kompania”. Wszystkie sceny walk, jak i typowe żołnierskie rozmowy czy zwyczaje zostały opisane ciekawie i stanowią najsilniejszy element powieści. Tak jak rozmowy o sytuacji w Związku Radzieckim lat .80. Autor postarał się o realizm – znajdziemy tu masę nazw broni czy pojazdów, a także wypowiedzi czy piosenki po rosyjsku, angielsku, francusku. Czy jest to plus czy minus, każdy zadecydować może sam. O ile fachowe słownictwo rzeczywiście dodaje klimatu, to na dłuższą metę potrafi zmęczyć. Ostatecznie nie będę co chwilę sprawdzać w zamieszczonym na końcu słowniczku wszystkich „magicznych trzej literek” typu RPG. Mi osobiście wystarczy informacja, że ktoś strzelił z granatnika. Komuś jednak taka szczegółowość może przypaść do gustu.

Read the rest of this entry »

Published in: Kącik kulturalny | on grudzień 10th, 2009 | 1 Comment »