Więc stwierdziłam, że najwyższa pora zainstalować Delphi i zrobić jakoś magiczny mikroprojekt na zaliczenie. Ponieważ jednak życie nie jest zbyt proste, potrzebowałam pomocy informatyka. Ten powiedział zaś:
“Delphi 3? Instalowałem to sobie z 8 lat temu i już wtedy to była chyba 6 wersja! 1997? To ma 13 lat! Próbowałem to zainstalować, ale rozsypało się ze starości!”
Program mimo wszystko zainstalował się. Ale zgodny z Windowsem Vistą to już nie jest. Tym samym nie pozostało mi nic innego niż wylać swe żale na wszystkie te ISIS-y, Delphi i MAK-i. Na wszystkie te przedpotopowe cuda, których obsługi musimy się uczyć, bo niestety wciąż się ich na świecie używa. Albo i się już nie używa, ale po co uczyć nas czegoś innego, skoro to są podstawy, a prawdziwego programowania czy innego tworzenia baz i tak nikt nas nie nauczy? A tak to jakieś podstawy poznamy. I po pół roku nie będziemy pamiętać (na własnym przypadku to podziwiam).
Przez to studenci dzielą się na tych, którzy ni cholery nie ogarnęli, na tych, którzy ogarniali już wcześniej, więc umieją wszystko i znacznie więcej niż trzeba i na tych, którzy przy pomocy magicznych instrukcji “najpierw naciśnij S, potem D, potem dwa razy Enter i na koniec X” jakoś sobie poradzą. A potem we łbie zostanie im nic.
Znowu pewnie skończy się na krytyce, że się nie znam, że nic nie wiem, że to moja wina, bo mi się nie chce i w ogóle jestem głupia. Cicho tam, to moja głupota. I frustracja, gdy słyszę te “dwie Marysie”.
Może przesadzam, może nie powinnam się tak denerwować, ale ja naprawdę nie mogę. Po prostu nigdy komputerowym geniuszem i nie byłam i nie będę, więc kiedy dostaję do łapy program, w którym nie można normalnie cofnąć raz napisanej rzeczy, to pluję jadem. Albo że muszę instalować Windowsa 95, bo na Viście coś mi nie działa (dobra, rozwiązanie z d..y zupełnie, ale działało).
Koniec wylewania żalów i złości.
PS. Autorka nie odpowiada za treść komentarzy oraz opinie osób komentujących. Autorka wyraża swoje niezadowolenie z konieczności męczenia się z przedpotopowymi programami, których nie potrafi w dalszym ciągu obsłużyć, niezależnie od powodu tego stanu.