Archive for styczeń, 2010

Podsumowanie posemestralne V - Podstawy Wyszukiwania Informacji

mgr Anna Szczepańska

Jeden z tych przedmiotów, którego nazwy nie dało rady zapamiętać. Co nie znaczy, że nie był potrzebny, bo każdy infobroker dobrze wie, jak trudnym zadaniem jest wyszukiwanie informacji. Zaczęło się jednak o chaosu (do czego chyba trzeba się już przyzwyczaić, gdy grup jest więcej niż jedna). Mianowicie zajęcia te odbywały się na zmianę, a także nad i pod PI V, a jednym pasowały te grupy, innym inne i w sumie nie było wiadomo, kto ma przyjść w którym tygodniu. Potem, dzięki tajemniczemu mailowi, wszystko miało się przestawić, a na sam koniec powstała czwarta grupa. O. Proste, nie?

Wracając do zajęć - zaczęliśmy od starej dobrej potrzeby informacyjnej, następnie przeszliśmy do strategii wyszukiwawczych (dzielnie próbując zrozumieć, o co chodzi z tą strategią kolejnych klas, bo to przecież musiało mieć sens, tylko nasze przykłady ni jak nie chciały go mieć :/ ), a potem zaczęła się zabawa.

Read the rest of this entry »

Published in: podsumowanie posemestralne (V) | on styczeń 28th, 2010 | 3 Comments »

Podsumowanie posemestralne V - Przetwarzanie Informacji V

dr Seweryn Dobrzelewski

Przetwarzanie informacji towarzyszy nam w kolejnych odsłonach od pierwszego semestru, i co następne, to trudniejsze. Na szczęście piątka zeszła ponownie na ludzki poziom. A tym razem bawiliśmy się naszymi ulubionymi kartotekami haseł wzorcowych (khw).

Po krótkiej części teoretycznej przyszła pora na część praktyczną, czyli odpalamy MAK-a i robimy: hasło autorskie, tytułowe, korporatywne, dla imprezy, przedmiotowe i geograficzne. Niby nic trudnego, a jednak - co niektórzy dostawali napadu szału próbując poprawić jakiej brakujące podpole (i tylko słyszę ten szyderczy śmiech - No nie, to z Windowsa 3.1 przenieśliście się na DOS-a?!). Samo uzupełnienie haseł też nie było proste, bo nawet dobrze przepisać z NUKAT-u trzeba umieć (ja nie umiałam, a jak się skapnęłam, to było za późno). Ewentualnie zawsze można było wymyślić własne hasło, w rodzaju “orgii dzikich studentów na zajęciach z PI V” jako imprezę. Byleby zgodnie ze sztuką. (Ale kopiowanie to MAK ma akurat pierwsza klasa - mała rzecz, a tyle radości.)

Read the rest of this entry »

Published in: podsumowanie posemestralne (V) | on styczeń 28th, 2010 | 5 Comments »

Podsumowanie posemestralne część V

Idzie sesja, zbliża się więc kolejne podsumowanie posemestralne. Już po raz piąty będę wam smęcić o tym, co było nudne i chwalić to, co było ciekawe. Zacytuję parę co ciekawszych powiedzonek, przedstawię sposoby zaliczenia przedmiotów i nabluzgam na trudne egzaminy.

Zacznę od tego ostatniego - nienawidzę pamięciówki. Niczego (poza kotem) tak nie znoszę jak bezpłodnej, bezsensownej, kradnącej mi czas i robiącej wodę z mózgu pamięciówki. Przeczytaj odtąd dotąd, naucz się tego a tego. Niby skąd się wzięła zasada “zakuć, zdać, zapomnieć”? Mózg sam się broni i kasuje całą tę wkutą tylko na potrzeby egzaminu wiedzę. Dlatego cieszy mnie chociażby “gratis” z naukoznawstwa, bo przynajmniej zrobiłam coś twórczego - posiedziałam, poczytałam, poszukałam, porobiłam podsumowania i tabelki, na koniec ubrałam moją pracę w formę prezentacji. I choć było to męczące, praco- i czasochłonne, to jednak dawało mi jakieś poczucie satysfakcji.

Read the rest of this entry »

Published in: podsumowanie posemestralne (V) | on styczeń 17th, 2010 | No Comments »

Angielsko-polskie ciekawostki z Google Books

Czytaj też na Votum Separatum

Gdy Google ogłosił, że będzie skanował książki na skalę przemysłową, podniosły się wrzaski, że to tylko zwiększy dominację tekstów anglojęzycznych (podniosły się też inne wrzaski, ale te nie są chwilowo przedmiotem naszego zainteresowania). Z upływem lat przybywało języków, w jakich można czytać książki w Google Books. Wciąż jednak angielski dominuje, chwilowo w sposób, który wydał mi się dosyć zabawny. I o tym dziś będzie.

Parę lat temu ukazała się książka takiej jednej polskiej pisarki, której jedni nienawidzą, a inni kochają. W każdym razie Nike dostała i nawet ekranizacji swojego dzieła się doczekała, więc coś musi w tym być. „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” Doroty Masłowskiej najnowszą pozycją już nie jest, ale być może w kimś zainteresowanie książką wzbudził chociażby właśnie film. Ale że to tytuł dosyć kontrowersyjny, szkoda kupować w ciemno. Można oczywiście skorzystać z uprzejmości przyjaciół i pożyczyć/udać się do biblioteki/zakupić w Empiku, przeczytać i oddać przez upłynięciem 60 dni (albo i sobie zachować). A można też zobaczyć, co w tej kwestii oferuje nam Google Books.

Read the rest of this entry »

Published in: E-booki / ebookweek, Kącik kulturalny | on styczeń 10th, 2010 | 1 Comment »

Bo sesja idzie…

Więc stwierdziłam, że najwyższa pora zainstalować Delphi i zrobić jakoś magiczny mikroprojekt na zaliczenie. Ponieważ jednak życie nie jest zbyt proste, potrzebowałam pomocy informatyka. Ten powiedział zaś:

“Delphi 3? Instalowałem to sobie z 8 lat temu i już wtedy to była chyba 6 wersja! 1997? To ma 13 lat! Próbowałem to zainstalować, ale rozsypało się ze starości!”

Program mimo wszystko zainstalował się. Ale zgodny z Windowsem Vistą to już nie jest. Tym samym nie pozostało mi nic innego niż wylać swe żale na wszystkie te ISIS-y, Delphi i MAK-i. Na wszystkie te przedpotopowe cuda, których obsługi musimy się uczyć, bo niestety wciąż się ich na świecie używa. Albo i się już nie używa, ale po co uczyć nas czegoś innego, skoro to są podstawy, a prawdziwego programowania czy innego tworzenia baz i tak nikt nas nie nauczy? A tak to jakieś podstawy poznamy. I po pół roku nie będziemy pamiętać (na własnym przypadku to podziwiam).

Przez to studenci dzielą się na tych, którzy ni cholery nie ogarnęli, na tych, którzy ogarniali już wcześniej, więc umieją wszystko i znacznie więcej niż trzeba i na tych, którzy przy pomocy magicznych instrukcji “najpierw naciśnij S, potem D, potem dwa razy Enter i na koniec X” jakoś sobie poradzą. A potem we łbie zostanie im nic.

Znowu pewnie skończy się na krytyce, że się nie znam, że nic nie wiem, że to moja wina, bo mi się nie chce i w ogóle jestem głupia. Cicho tam, to moja głupota. I frustracja, gdy słyszę te “dwie Marysie”.

Może przesadzam, może nie powinnam się tak denerwować, ale ja naprawdę nie mogę. Po prostu nigdy komputerowym geniuszem i nie byłam i nie będę, więc kiedy dostaję do łapy program, w którym nie można normalnie cofnąć raz napisanej rzeczy, to pluję jadem. Albo że muszę instalować Windowsa 95, bo na Viście coś mi nie działa (dobra, rozwiązanie z d..y zupełnie, ale działało).

Koniec wylewania żalów i złości.

PS. Autorka nie odpowiada za treść komentarzy oraz opinie osób komentujących. Autorka wyraża swoje niezadowolenie z konieczności męczenia się z przedpotopowymi programami, których nie potrafi w dalszym ciągu obsłużyć, niezależnie od powodu tego stanu.

Published in: podsumowanie posemestralne (V) | on styczeń 7th, 2010 | 5 Comments »