Podsumowanie posemestralne część V
Idzie sesja, zbliża się więc kolejne podsumowanie posemestralne. Już po raz piąty będę wam smęcić o tym, co było nudne i chwalić to, co było ciekawe. Zacytuję parę co ciekawszych powiedzonek, przedstawię sposoby zaliczenia przedmiotów i nabluzgam na trudne egzaminy.
Zacznę od tego ostatniego - nienawidzę pamięciówki. Niczego (poza kotem) tak nie znoszę jak bezpłodnej, bezsensownej, kradnącej mi czas i robiącej wodę z mózgu pamięciówki. Przeczytaj odtąd dotąd, naucz się tego a tego. Niby skąd się wzięła zasada “zakuć, zdać, zapomnieć”? Mózg sam się broni i kasuje całą tę wkutą tylko na potrzeby egzaminu wiedzę. Dlatego cieszy mnie chociażby “gratis” z naukoznawstwa, bo przynajmniej zrobiłam coś twórczego - posiedziałam, poczytałam, poszukałam, porobiłam podsumowania i tabelki, na koniec ubrałam moją pracę w formę prezentacji. I choć było to męczące, praco- i czasochłonne, to jednak dawało mi jakieś poczucie satysfakcji.