Podsumowanie posemestralne - Systemy informacyjno-wyszukiwawcze
dr inż. Marek Iwanowski
Czyli bierzemy sobie SQL-a, tworzymy bazę danych, a następnie uczymy się różnistych zapytań i innych sztuczek. I aż strach mi coś napisać, co by nie wyjść na idiotkę, bo oburęczne nieuzdolnienie informatyczne jest chorobą nieuleczalną.
Na początek tradycyjnie coś o zamieszaniu z grupami, bo jeszcze się nie zdażył przedmiot podzielony na grupy, który by nie sprawiał problemu. Otóż wg planu pierwotnie te zajęcia odbywać się miały rano w trzech grupach od 8.00 do 13.00. No i super, wzięłam sobie na rano lektorat, żeby wszystko zbić sobie w kupę. Później jednak przedmiot magicznie teleportował się na 15.00 do 20.00. Tym sposobem najpierw miałam lektorat na 9.45, a wieczorem na 18.30. Jeszcze większą radochę miały osoby uczęszczające na ekonomię… w godzinach 16.45 - 20.00. Co oczywiście wywołało drobne zgrzyty, bo wiadomo, że każdy chce być we wcześniejszej grupie. Przez co znów było nierówno, raz zbyt tłoczno, a raz za luźno…
Właściwie co tu można powiedzieć - co zajęcia to Select… From… najpierw coś łatwego, potem Select… From… i coś trudniejszego, coś może zagnieżdżonego i tak dalej. Raz tylko Basia i ja zaprezentowałyśmy przeglądarkę Empiku (jako jedyne w grupie… widać w poniedziałkowe wieczory gwałtownie spada produktywność, bo we wcześniejszych grupach zrobiło to więcej osób. A i tak nie wiadomo, czy jakoś to wpływa na ocenę…).
Trzeba też było w grupie 2-3 osobowej przygotować historyjkę, do niej 2-3 tablice i z 5 zapytań. Wbrew pozorom zrobienie tablic było proste, zapytania też dało radę, a najgorzej było z historyjką. Bo raz, że nie można było zgubić żadnego argumentu w opisie struktury firmy/biblioteki/sklepu, to jeszcze trzeba było błysnąć dowcipem. Ale się udało: “Magda Zielińska od małego – w przeciwieństwie do innych dziewczynek – nie chciała bawić się lalkami. Fascynowały ją natomiast samochodziki, zwłaszcza modele ciężarówek. Kiedy ukończyła studia ekonomiczne, postanowiła rozpocząć pracę w dużej firmie kurierskiej pana Piotra Piotrowskiego rozwożącej przesyłki po całej Polsce. Magda otrzymała stanowisko analityka i podjęła się zadania utworzenia bazy, która ma usprawnić działanie firmy.” Nie wiedzieć czemu, niektórzy uznali, że Magda powinna spełniać swoją pasję przy jakiejś szosie…
EGZAMIN:
Podzieleni na dwie grupy (w tajemniczej sali, której numeru nie było nam dane poznać wcześniej niż na chwilę przed samą zabawą) zjawiliśmy się o 16.30, następnie zaś o 17.30. Powiem tylko, że grupa późniejsza około 18.00 zaczęła się już *lekko* denerwować. Ale przynajmniej co niektórzy zdążyli douczyć się definicji (- …systemu relacji! - Nie, schematu! To był schemat! Schemat złożony z argumentów, złożonych z wartości. Wyobraź sobie taką piramidkę…). Niektórym wystarczyło wiedzieć, co to jest krotka, a inni byli twardzi i dołączyli do swej wiedzy złożone wzory na zależności funkcyjne. Ewentualnie można się było zrelaksować przy opowieściach o wampirach, Dicku i trudach pisarskiego życia (też blogowego).
Zaczęliśmy pisać ze sporym opóźnieniem - bodajże koło 16 pytań teoretycznych + koło 6 praktycznych. Poza napisaniem odpowiedniego zapytania, trzeba było też narysować tabelę wynikową, co daje oczywiście szansę na parę dodatkowych punkcików nawet jak się nie zna SQL-a za dobrze. Ja na przykład mam wrażenie, że potworzyłam niezłe potworki… A trzeba się było wykazać znajomością i tworzenia podzapytań, i połączeń między tablicami.
Zasadniczo nie było aż tak źle, choć wolałabym, żeby zaliczenie było przyznawane na podstawie naszych prezentacji i historyjki z zapytaniami. No i jednak programowanie na kartce jakieś takie krzywe jest… a tak jak zgubię jakiś przecinek albo się zamotam, to chociaż dostanę komunikat, że trzeba poprawić.
No i samo wstawianie ocen też się lekko przeciągnęło… ale mi się moja ocena podoba, więc nie narzekam.
You can leave a response, or trackback from your own site.