Archive for the 'Studencko tudzież marudnie' Category

Magia USOS-a

Zrobiłam dziś małe zamieszanie na Facebooku pisząc, że oceny z OiZ-u są już w USOS-ie. Wszyscy pognali więc do USOS-a, a tam nic :( Jak się okazało, migracja danych po nocy jakoś chyba nie zadziałała i trzeba czekać na kolejną, a dyskusja już się zaczęła toczyć i wszyscy wpadli w panikę, kto też jest na liście tych kilku osób, które nie zaliczyły.

ALE - moi drodzy - wystarczy wejść do USOS-a nie przez nasz Instytut, a przez stronę Wydziału Prawa i Administracji. Tak klikamy zakładkę Studenci i USOSweb, a następnie się logujemy. I co? Oceny są! Z wrażenia poszłam zalogować się znów przez nasz Instytut. Patrzę - i oceny nie ma!

Magia, proszę państwa, magia informatyczna. Już wiecie, pod czyje serwery się podpinać :P

Published in: Studencko tudzież marudnie | on marzec 5th, 2010 | No Comments »

Sesja marcowa

Jest pierwszy marca, czyli początek sesji poprawkowej. W związku z tym wszystkim życzę powodzenia, zwłaszcza tym, którzy realizują plan 1-3-5. Mam nadzieję, że jeszcze nie zjedliście w akcie szaleństwa własnych (w niektórych przypadkach cudzych) notatek. Ja jestem blisko.

Smuci mnie, że to kolejna marudna notka. Ktoś mógłby odnieść wrażenie, że przestałam lubić moje studia. W chwilach takich jak ta (no dobrze, jeszcze w chwilach, gdy uświadamia mi się, że jestem idiotką, bo nie chcę się przenieść na inny kierunek/uczelnię/wybrałam sobie głupią ścieżkę na magisterce/chcę żyć tak, a nie inaczej, ale nikt tego nie rozumie, bo wasz sposób na życie jest najlepszy) naprawdę przestaję. Przestaję, gdy myślę, że 3 marca chciałabym zacząć pisać pracę licencjacką. Chciałabym zacząć pisać opowiadanie. I jakąś całkiem sensowną notkę na bloga. Przeczytać wszystkie zaległe RSS-y, które naprawdę mnie interesują. Narysować gościa w garniturze (nie pytajcie. Po prostu mi potrzebny.). Ale zamiast tego 3 marca kończę naukę do egzaminu i rozpoczynam naukę do poprawki, którą i tak zdam co najwyżej na ładne oczy. Bo uczenie się tego cholerstwa jest - uwaga, bo tu będzie najbardziej szpetny, głęboko obraźliwy bluzg - trudniejsze nawet od wkucia 70 slajdów na Przetwarzanie Informacji IV. Naprawdę. Tam chociaż robiłam jakieś postępy. A tu od półtora tygodnia gapię się w notatki i nic. Nic, nic, nic. Szare komórki straciły zdolność do zapisywania informacji.

Kiedy wstałam rano świeciło słońce. Teraz idzie wielka chmura, robi się ciemno, a ja dziś miałam wyjść i załatwić te wszystkie zaległe rzeczy. Eh. Zamiast tego może jeszcze trochę się pouczę.

PS. Wiem, że takie marudzenie jest żałosne. Ale co mam zrobić? Co mam zrobić, skoro piszę o moich studiach, a nie mam nic innego do powiedzenia?

Published in: Studencko tudzież marudnie | on marzec 1st, 2010 | 6 Comments »

Nie będę bluzgać

Obiecuję publicznie na blogu, bo może będę miała wtedy silniejszą motywację… zauważyłam, że zeszłam do poziomu, w którym wypowiedzenie jednego zdania bez użycia “przecinka” jest dla mnie niemożliwe. Osiągnęłam dno, w związku z czym mogę się już tylko odbić w górę. To takie spóźnione, noworoczne postanowienie.

Życzcie mi powodzenia.

Published in: Studencko tudzież marudnie | on luty 6th, 2010 | 4 Comments »

USOS zaskakuje po raz kolejny

Tym razem obyło się bez nerwów. Zapisanie się zajęło mi tylko 13 minut, do tego mam w sumie 38 ECTS-ów za fakultety, więc więcej mi nie potrzeba.

Za to spodobało mi się info o niniejszej treści:

“Baza danych jest przeciążona. Spróbuj później.”

I nie wiem, czy mnie to bardziej rozbawiło, czy wkurzyło, ale każdy student doskonale wie, że nie ma żadnego “później”. Nie w walce o jedno z nawet tych kilkudziesięciu miejsc.

Miłych zapisów.

Published in: Studencko tudzież marudnie | on luty 3rd, 2010 | 2 Comments »

Bo sesja idzie…

Więc stwierdziłam, że najwyższa pora zainstalować Delphi i zrobić jakoś magiczny mikroprojekt na zaliczenie. Ponieważ jednak życie nie jest zbyt proste, potrzebowałam pomocy informatyka. Ten powiedział zaś:

“Delphi 3? Instalowałem to sobie z 8 lat temu i już wtedy to była chyba 6 wersja! 1997? To ma 13 lat! Próbowałem to zainstalować, ale rozsypało się ze starości!”

Program mimo wszystko zainstalował się. Ale zgodny z Windowsem Vistą to już nie jest. Tym samym nie pozostało mi nic innego niż wylać swe żale na wszystkie te ISIS-y, Delphi i MAK-i. Na wszystkie te przedpotopowe cuda, których obsługi musimy się uczyć, bo niestety wciąż się ich na świecie używa. Albo i się już nie używa, ale po co uczyć nas czegoś innego, skoro to są podstawy, a prawdziwego programowania czy innego tworzenia baz i tak nikt nas nie nauczy? A tak to jakieś podstawy poznamy. I po pół roku nie będziemy pamiętać (na własnym przypadku to podziwiam).

Przez to studenci dzielą się na tych, którzy ni cholery nie ogarnęli, na tych, którzy ogarniali już wcześniej, więc umieją wszystko i znacznie więcej niż trzeba i na tych, którzy przy pomocy magicznych instrukcji “najpierw naciśnij S, potem D, potem dwa razy Enter i na koniec X” jakoś sobie poradzą. A potem we łbie zostanie im nic.

Znowu pewnie skończy się na krytyce, że się nie znam, że nic nie wiem, że to moja wina, bo mi się nie chce i w ogóle jestem głupia. Cicho tam, to moja głupota. I frustracja, gdy słyszę te “dwie Marysie”.

Może przesadzam, może nie powinnam się tak denerwować, ale ja naprawdę nie mogę. Po prostu nigdy komputerowym geniuszem i nie byłam i nie będę, więc kiedy dostaję do łapy program, w którym nie można normalnie cofnąć raz napisanej rzeczy, to pluję jadem. Albo że muszę instalować Windowsa 95, bo na Viście coś mi nie działa (dobra, rozwiązanie z d..y zupełnie, ale działało).

Koniec wylewania żalów i złości.

PS. Autorka nie odpowiada za treść komentarzy oraz opinie osób komentujących. Autorka wyraża swoje niezadowolenie z konieczności męczenia się z przedpotopowymi programami, których nie potrafi w dalszym ciągu obsłużyć, niezależnie od powodu tego stanu.

Published in: Studencko tudzież marudnie | on styczeń 7th, 2010 | 5 Comments »