W ramach Dni Polskiego Języka Migowego drużyna bibliotekarska tłumnie wybrała się na wykład “Jak migają na Madagaskarze, czyli o językach migowych na świecie”. A cieszył się on dużym powodzeniem - wypełniły się wszystkie miejsca, łącznie ze stołami i parapetami.
Prowadząca Sylwia Fabisiak mówiła w bardzo ciekawy sposób o różnorodności języków migowych oraz przedstawiła przykłady kilku (zagrożonych wymarciem) odmian języka migowego, używanego w małych społecznościach. Co do małych społeczności, to poznaliśmy historię grupy dzieci, która choć w szkole zmuszana do nauki rozumienia z ruchu warg, w relacjach między sobą posługiwała się samodzielnie wymyślonym migowym. Mnie najbardziej zaciekawiły klasyfikatory na małe zwierzęta oraz długie i cienkie przedmioty i tak dalej, znane mi z japońskiego (tak, uczący się japońskiego nie znoszą klasyfikatorów).
W sumie w przystępnej formie otrzymaliśmy podstawową wiedzę o różnych systemach migowego, historii tego języka i kilka ciekawostek. Nieplanowanie sporą uwagę przyciągała dzidzia, która wyraźnie nie chciała usiedzieć na miejscu i miała ochotę na króliczą pepsi. Nie wiem natomiast, jak nazywała się pani tłumacz, ale obserwowanie jej mimiki stanowiło oryginalne przeżycie. Czasem miałam też wrażenie, że dodaje jakby coś więcej, niż było powiedziane, ale może to ważne migowym.
Następnie przenieśliśmy się na pokaz filmu “Deaf Life” w reżyserii młodziutkiej jeszcze Marty Abramczyk. Zaczęło się od małych kłopotów techniczno-oświetleniowych, sam jednak film jest wart obejrzenia. W 45 minutach znalazło się miejsce na problem tolerancji, a raczej jej braku, na marzenia i wątpliwości osób głuchych, na ich miłości i rozrywki, na przełamywanie barier i próbę odnalezienia się w zupełnie innym świecie - świecie ciszy. A to wszystko z fabułą rodem ze “Step up”.
Film łączy ciekawą historię z bardzo ważnymi kwestiami w świetny sposób. Dlatego liczymy, że doczeka się licznych pokazów, a zaczął od szkół na Targówku, zresztą w Urzędzie Dzielnicy Targówek miał swoją premierę. Tutaj znajdziecie zwiastun, a tutaj reportaż. Filmowi towarzyszyła też dyskusja z reżyserką.
Podsumowując - warto było iść, a Dni Polskiego Języka Migowego trwają jeszcze w piątek i sobotę, więc wciąż możecie się wybrać. A może ktoś się skusi na warsztaty migania? Informacje o zajęciach znajdziecie tutaj.